Dzisiaj dla odmiany trochę
ogrodowej ekologii rozumianej, jako powtórne wykorzystywanie zasobów, które już
się ma. Recykling śmieciuchów po prostu.
Dlaczego tak? Dlaczego
nie tylko o roślinnym papu, ale też o środowisku? Ograniczanie spożywania
produktów odzwierzęcych ma pozytywny wpływ na środowisko. Ale zieleninę trzeba
wyhodować. Od czasu do czasu podzielę się więc swoimi rozwiązaniami na to, jak
uprawiać rośliny (jadalne i nie – te drugie póki co wychodzą nam lepiej) bez zanieczyszczania
środowiska jeszcze bardziej.
Pewnym bardzo prostym
sposobem jest nie kupowanie nowych rzeczy potrzebnych w ogrodzie, tylko robienie
użytku z tego, co normalnie zlądowałoby na wysypisku.
Przykład – plastikowe koszyczki
do sadzenia roślin cebulowych i kłączy. Są po to, żeby zimą nie karmiły się
nimi gryzonie. Zakopanie ich w ziemi w koszyku ogranicza do nich dostęp zębisk.
Poza tym cebule (np. tulipanów) posadzone w pojemniku nie zapadają się w ziemię
coraz głębiej.
Wersja sklepowa wygląda tak:
No wygląda cacy, wiem.
Koszyczki w ogrodniczym kosztują grosze, ale nie w tym rzecz. Mam
wybór – mogę kupić kolejny plastik albo ograniczyć jego zużycie i wykorzystać
ponownie już posiadany.
Do wykonania swoich
pojemników można wykorzystać wiele opakowań, które i tak większość z nas ma w
domu – po surówkach, serkach, owocach itp. Otwory w nich (przez które roślina
wypuści w ziemię korzenie) można wyciąć albo wytopić np. rozgrzanym nad
palnikiem śrubokrętem.
Tadam!
Brzydkie toto wiem
– ale co z tego? I tak ląduje z cebulakiem pod ziemię. A plastiku zakupionego choć trochę mniej.
cebula lilii drzewiastej




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz