wtorek

Domowej roboty koszyczki na rośliny cebulowe



Dzisiaj dla odmiany trochę ogrodowej ekologii rozumianej, jako powtórne wykorzystywanie zasobów, które już się ma. Recykling śmieciuchów po prostu.

Dlaczego tak? Dlaczego nie tylko o roślinnym papu, ale też o środowisku? Ograniczanie spożywania produktów odzwierzęcych ma pozytywny wpływ na środowisko. Ale zieleninę trzeba wyhodować. Od czasu do czasu podzielę się więc swoimi rozwiązaniami na to, jak uprawiać rośliny (jadalne i nie – te drugie póki co wychodzą nam lepiej) bez zanieczyszczania środowiska jeszcze bardziej.
Pewnym bardzo prostym sposobem jest nie kupowanie nowych rzeczy potrzebnych w ogrodzie, tylko robienie użytku z tego, co normalnie zlądowałoby na wysypisku.

Przykład – plastikowe koszyczki do sadzenia roślin cebulowych i kłączy. Są po to, żeby zimą nie karmiły się nimi gryzonie. Zakopanie ich w ziemi w koszyku ogranicza do nich dostęp zębisk. Poza tym cebule (np. tulipanów) posadzone w pojemniku nie zapadają się w ziemię coraz głębiej. 

Wersja sklepowa wygląda tak:
No wygląda cacy, wiem.


Koszyczki w ogrodniczym kosztują grosze, ale nie w tym rzecz. Mam wybór – mogę kupić kolejny plastik albo ograniczyć jego zużycie i wykorzystać ponownie już posiadany.

Do wykonania swoich pojemników można wykorzystać wiele opakowań, które i tak większość z nas ma w domu – po surówkach, serkach, owocach itp. Otwory w nich (przez które roślina wypuści w ziemię korzenie) można wyciąć albo wytopić np. rozgrzanym nad palnikiem śrubokrętem.
Tadam! 





Brzydkie toto wiem – ale co z tego? I tak ląduje z cebulakiem pod ziemię. A plastiku zakupionego choć trochę mniej.

cebula lilii drzewiastej


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz